Strony

piątek, 27 kwietnia 2012

It's a bad day...

Miała być notka o dzisiejszym farbowaniu henną...
Miała być notka o moim wyjeździe do Karpacza...

i co?

Laptop po 2 latach korzystania odmówił posłuszeństwa. Jestem kompletnie załamana, bo przede wszystkim służył mi do pracy i nauki.
Nie wiem czemu, ale wczoraj coś mnie tknęło i zaczęłam przegrywać muzykę i zdjęcia na drugi dysk, bo od jakiegoś czasu komputer mi świrował. Mam nadzieję, że coś da się uratować, bo zdjęć miałam ponad 24GB... z muzyką dam radę, mimo że  żyć bez niej nie mogę, ale za zdjęciami się chyba poryczę...
Pewnie grozi mi przeinstalowanie systemu czy coś.. mam nadzieję, że ktoś mi w tym pomoże, bo nie umiem funkcjonować bez mojej Tośki.

Tak więc kochane w ten weekend czeka mnie uczelnia, kolokwia i egzamin a od wtorku przebywam w Karpaczu. Postaram się dodać te zaległe notki możliwie jak najszybciej, ale pewnie będzie to po powrocie z majówki czyli ok następnego poniedziałku. Btw.: chcecie relację z wycieczki?


od tygodnia pechowa:


czwartek, 26 kwietnia 2012

Jak niekosmetycznie dbam o włosy...

   Dziś bardzo krótki post na dobranoc, czyli jak dbam o włosy nie licząc kosmetyków, które używam.

Mycie włosów:
-robię to bardzo delikatnie. Dziewczyny, dla mnie nie ma nic przyjemniejszego od mycia włosów przez fryzjerkę. Wy pewnie też lubicie to uczucie? Delikatnie masuje głowę, a my co robimy? Szuru, szuru i po krzyku. Pach, spłukujemy i gotowe... po-wo-li !!! Fryzjerka nie myje nam spokojnie głowę, dlatego żeby nam umilić często stresującą wizytę w salonie. Trąc włosy w domu powodujemy ich mechaniczne uszkadzanie, które woda potęguje. Spróbujcie, nie wyżywajcie się na włosach. Wiem, że to szybkie, ale czy koniecznie dobre?
-nakładam szampon najpierw na palce, i wmasowuję go tylko w głowę. Myjąc staram się nie podbierać końcówek tak, żeby nie miały one kontaktu z szamponem. Moje włosy bardzo sobie chwalą tę metodę, a co nam to daje? Zmniejszenie przesuszenia najbardziej narażonych na to stref.
-myję włosy w możliwie do wytrzymania jak najniższej temperaturze wody, zwracając uwagę w szczególności na etap spłukiwania maski. Łuski muszą się domknąć inaczej wszystko ucieknie nam z wodą i nic nie zostanie we włosach.
-wycieram je delikatnie w ręcznik. NIE TRĘ! Bardzo ostrożnie staram się odcisnąć nadmiar wody w ręcznik. Wiem, że zimą jest to kłopotliwe, bo ja z reguły robię wtedy wszystko, żeby moje włosy wyschły jak najszybciej. Czego unikamy? Znów urazów mechanicznych.

a co po myciu?


- nie używam suszarki, a jeśli na prawdę muszę, używam zimnego strumienia powietrza.
- nie idę spać z mokrą głową. Po pierwsze rano budzę się z katarem (nawet latem), po drugie urazy mechaniczne again.
- śpię ze związanymi luźno włosami.
-nie rozczesuje ich kiedy są mokre
- używam gumek z frotki.
- piję herbatę z pokrzywy oraz herbatę zieloną (źrodło wit. z grupy B)
- obecnie zażywam Vitapil
- rozczesuję je co najmniej 2xdziennie


Wyobrażacie sobie, że wcześniej nie stosowałam absolutnie żadnego z tych myślników? I ja się dziwiłam, że moje włosy są w takiej kondycji...eh...
A jakie są wasze niekosmetyczne metody na piękne włosy?



wtorek, 24 kwietnia 2012

Dzisiejszy haul i o tym jaki ze mnie gapciuś.

   Korzystając z okazji mogłam dzisiaj polatać we wszystkich drogeriach w Pestce. Nie było ze mną TŻ, wiec ze spokojem mogłam sobie wszystko obejrzeć, kupić za dużo... Niestety wybrać sie musiałam, bo kończy mi się podkład, szampon, a nie będę miała czasu na zakupy, gdyż  na długi weekend wyjeżdżamy do Karpacza.

Natura

Podkład Affinitone Mineral z Maybelline odcień Ivory
czytałam o nich na waszych blogach i pisałyście, że lepsza jest wersja niemineralna. Jednak w Naturze skusiła mnie promocja i zapłaciłam tylko 23.99 zł =) Normalnie koszt tego podkładu jest powyżej 30 zł. 
Iiii co najważniejsze mogę wam powiedzieć, że chyba w końcu znalazłam swój idealny podkład. Ale nie zapeszajmy. To mój drugi podkład Maybelinne, ale ten jest o niebo lepszy.

Douglas


W zasadzie miałam tylko wejść, obczaić Essence i szybko biec na tramwaj. Jednak z uwagi na to, że w Rossmanie nie kupiłam sobie pomadki, postanowiłam rozejrzeć się tutaj. Miła pani pomogła mi wybrać kolor i mimo że niezbyt pasował mi delikatny brokat to włożyłam ją do koszyka. cena 8.99 zł

Odchodziłam już do kasy, kiedy pani zawołała mnie i powiedziała, że jeśli dokupię drugą rzecz, trzecią dostanę za darmo. Grzech nie skorzystać...Czym prędzej włożyłam ten lakier (5,49 zł), który z pokorą odłożyłam na półkę w Naturze. Jako trzeci produkt wybrałam matowy, szary cień do powiek. Zawsze się przyda =)



Rossman
  • Niekosmetycznie kupiłam małą kosmetyczkę do torebki -8,99 zł
  •  piękną, dużą kokardę do włosów- 5,99 zł
  • i gumki-frotki za 3,99 zł 

  • Henna w kremie - 4,59 zł
  • dezodorant Fa (już moje 3 opakowanie-uwielbiam ten zapach!)- 8.99 zł
  • oraz hit sezonu: czyli jak Sylwia krzyczy na wszystkich, że nie potrafią czytać a sama to dziś zrobiła. Tak byłam podekscytowana wizją szamponu z BabyDream, że nie zauważyłam, że capnęłam nie to co trzeba. I tym o to sposobem kupiłam mydło dla dzieci. Kliknęłam zaraz na wizażu i ktoś napisał, że myje tym czasem włosy. A wy jak myślicie? Chyba mi od tego nie wypadną, co? Pewnie cieżko będzie zmyć, ale zobaczymy w trakcie co z tego wyjdzie. cena 7,99 zł


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Maseczka do włosów ADVANCE TECHNIQUES damage repair

   Dziś obiecana recenzja maseczki Advance Techniques z Avonu. Jak zwykle zaznaczam, że nie znam się na składach i proszę was o pomoc w ocenie.
Wiele z was zachwyca się serum do końcówek z tej serii, ale rzadko która z was pisze o tej maseczce. Czy to znaczy, że nie jest warta uwagi? Myślę, że nie. Jeśli macie dostęp do katalogu Avon'u i chcecie wypróbować coś nowego, zachęcam =)
chciałabym powiedzieć, że nie jestem konsultantem tej firmy, osobiście nie przepadam za Avon'em, ale nie ma to wpływu na jakość recenzji.



 Co na temat tej maseczki twierdzi producent?
Włosy od zawsze były uważane za prawdziwą ozdobę kobiety – są klasycznym symbolem wiecznej kobiecości. Umiejętne wydobycie i podkreślenie ich naturalnego piękna sprawia, że czujemy się pewne siebie, atrakcyjne i po prostu piękne. Produkty z serii Advanced Techniques zaspokoją potrzeby nawet najbardziej wymagających włosów. Dzięki zaawansowanym formułom kosmetyków, włosy wyglądają pięknie, a przy tym naturalnie.


Moja opinia

Opakowanie: jest to moja ulubiona forma opakowania, czyli plastikowy słoiczek. Jest łatwe w utrzymaniu czystości na półce, kosmetyki mogę stawiać jeden na drugim. Wydobycie maseczki również nie jest kłopotliwe. Pojemność produktu to 150 ml.
Zapach: świeży zapach, trochę kojarzący się z salonem fryzjerskim. Utrzymuje się na włosach jeszcze przez jakiś czas od wyschnięcia naszej czupryny. 
Konsystencja: nie jest rzadka jak w przypadku niektórych odżywek itp. Nie ma problemu z rozprowadzaniem a sam produkt wystarcza na dość długo.

Jestem przekonana, że jeszcze wrócę kiedyś do tej maseczki. Moje włosy są z niej bardzo zadowolone. Mimo że nadal mają problemy z wypadaniem (nie łudźmy się, skład chyba nie zapewni nam odbudowy włosa) to jestem zobligowana żeby ją polecić. Dlaczego? Już w trakcie zmywania (po 1-10 minutach) nasze włosy są miękkie i wygładzone. Pozwalam włosom wyschnąć a potem nie mogę się pohamować, żeby ich ciągle nie dotykać, głaskać, przeczesywać palcami. Są niewiarygodnie miękkie i sprawiają wrażenie zdrowych. Raczej nie powodują, że są one bardziej lśniące, ale mam wrażenie, że są odrobinę grubsze albo hm... mięsiste? 
Maseczka nie obciążyła moich cienkich włosów i raczej trudno o przesadzenie z ilością nakładanego produktu. Ale należy uważać z czasem trzymania jej na włosach. Na opakowaniu zaleca się ją trzymać od 1-3 minut lub 5-10 w przypadku bardzo suchych włosów. Pierwszy raz siedziałam z nią trochę za długo i mogłam się pochwalić pięknymi strączkami -_- Po prostu trzeba poszukać optimum i go przestrzegać.

Niestety dziś dobiłam dna. Przy średnio długich włosach mogę przyznać, że jest ona wydajna, ale to też zależy od tego ile będziecie jej dozować.

Cena ok 18 zł, ale w promocji może osiągnąc nawet 10 zł


Pytanie podstawowe: miałyście? Jak wrażenia?



Biovax wylądował...

   Oj jak się dzisiaj ucieszyłam, kiedy właścicielka zapukała do mieszkania i wręczyła mi paczkę którą dzisiaj przyniósł listonosz. Jeśli jesteście na bieżąco już wiecie co było w dużej kopercie =) Nie muszę pisać jak się ucieszyłam? =) Miałyście jakieś produkty Biovax'a? Jak wrażenia?


dla powiększenia wystarczy kliknąć na zdjęcie =)


  W prezencie otrzymałam próbkę serum wzmacniającego A+E oraz termocap- czepek wspomagający działanie maski. Jak dla mnie zwykły czepek, który równie dobrze mogłam mamie gwizdnąć z szafki, bo na codzień używa takie w pracy.


Wiąże z tym produktem ogromne nadzieje. Zaraz idę myć włosy, ale skończę maskę z Avonu, bo produktu zostało mi dosłownie na raz. Chcecie denko? Chcecie, chcecie? I tak wam zrobię tę recenzje =p
 Na L'bioticę przyjdzie czas za parę dni.



czwartek, 19 kwietnia 2012

OMO

   Metoda OMO jest chyba już znana wszystkim włosomaniaczkom. Jednak ja dopiero mam zamiar zacząć korzystać z tej metody mycia włosów, a przynajmniej mi się tak wydawało- normalnie stosuję system olej-szampon-odżywka. Potencjalnie ma ona nas ochronić przed niszczeniem włosów podczas wszystkich innych zabiegów, w szczególności mycia włosów. Ułatwia również rozczesywanie. Czytając wasze ochy i achy na temat tej metody postanowiłam spróbować. W końcu co mi szkodzi? Raczej nie grozi mi przeemaliowanie włosów, przynajmniej zanim doprowadze je do porządku. A na czym dokladnie polega metoda?

O
 O czyli po prostu odżywka, którą nakładamy na nieświeże włosy, zanim zabierzemy się za ich mycie. Czytałam na blogu Anwen, że na odżywkę stosuje olejek. Ciekawi mnie ten sposób i myślę, że w najbliższym czasie wypróbuję, tym bardziej, że pierwsza odżywka nie musi być w cale tą najlepszą. Jest to dobry sposób na skończenie odżywki, którą raczej nie zużyłybyśmy do końca. Czy wy łączycie te dwa... powiedzmy dwa O? Odżywka+olejek?
moje produkty:
Olejek Awokado&Granat z Alterry
Odżywka przeciw łupieżowa z Ziaji

M
Wydawałoby się, że będzie to zwykłe mycie szamponem, jednak na blogu imprevisivel przeczytałam, że myć należy jedynie skórę głowy, starając się nie tykać reszty włosów. Szczerze powiem, że pierwszy raz dowiedziałam się o tym i w pewnym momencie ma to dla mnie sens. Pytanie tylko czy w ten sposób jesteśmy w stanie zmyć olejek do tego stopnia, żeby reszta nie obciążyła nam włosów? Strączkom mówię nie! Spróbuję póki co zastosować się do tej metody, ale bez pierwszej fazy OMO czyli olejku/odżywki.
moje produkty:
szampon Gliss Kur wzmacniający (wiem pewnie świństwo, ale właśnie mi się kończy, nie kupię więcej)
Joanna Czarna Rzepa
mam zamiar kupić: wychwalany przez was Babydream


O
Ostatnia faza to po prostu odżywka, najlepsza jaką macie "na składzie". Posługiwacie się tak jak radzi producent i koniecznie zmywacie ją później chłodną wodą. Zabieg ten domyka łuski, dzięki czemu nasze dobrodziejstwa płynące z masek, odżywek czy olejków zamkną się w naszym włosku.
moje produkty:
maska wzmacniająca Avon (dobijam dna, więc wkrótce recenzja)
l'biotica Biovax (właśnie czekam na listonosza)


Oczywiście jeśli zastosuję OMO zrobię wam update'a. Jednak z góry uprzedzam, że zbliża się okres, w którym mało mnie będzie na blogspocie. Pewnie zaglądać będę nieczęsto, ale postaram się być na bierząco z waszymi blogami. Notki pewnie będą, ale w mniejszym natężeniu. Jeśli ktoś będzie łaknął kontaktu ze mną, wystarczy kliknąć w pasek boczny z ikonką adresową =) Już w przyszłym tygodniu mam egzamin z inżynierii i zaczynam ćwiczenia z żywienia i technologii, a po długim weekendzie egzamin z analizy. Także masa roboty przede mną- trzymajcie kciuki. Również za to, żebym systematycznie zażywała Vitapil, bo mam problem, żeby o tym pamiętać... Co polecacie dodatkowo do tego suplementu? Myślę głównie o drożdżach w tabletkach, ponieważ nie mam zamiaru ich pić. Dziewczyny, ja dla włosów wolę nie niszczyć swojego układu pokarmowego, włosy odrosną tak czy siak, a jelitka mamy jedne na całe życie =)

środa, 18 kwietnia 2012

Gliss Kur- OIL NUTRITIVE- ekspresowa odżywka regenerująca

    Wiem, że ostatnio dużo tu o włosach, ale ten temat się chyba nigdy nie nudzi, zwłaszcza osobom które mają problemy z włosami jak ja. Po wczorajszym prawie nocnym apelu o ratunek spotkałam się z wieloma radami, za które serdecznie wam wszystkim dziękuję. 


Dziś chciałabym wam przedstawić ekspresową odżywkę regenerującą  z Gliss Kur firmy Schwarzkopf. Po całej eko wariacji na waszych blogach nie wiem, czy produkt znanej firmy nie jest po prostu picem na wodę. Dlatego kolejny raz was proszę o zdanie. Ale o tym na koniec...
Z tego co wiem są dwie wersje tego produktu: stara i nowa. Osobiście nie mam pojęcia czym różnią się między sobą, nie zagłębiałam się w ten temat.

GLISS KUR- Oil Nutritive- 7 Nourishining  Repair-Oils

cena 14,90 zł
Co mówi producent?
Ekspresowa odżywka regenerująca  OIL NUTRITIVE  z 7 regenerującymi olejkami ułatwia rozczesywanie włosów oraz chroni je przed rozdwajaniem się końcówek. Nowa regenerująca formuła z kompleksem z płynną keratyną naprawia uszkodzenia  zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu.

Z tym, że odżywka ułatwia rozczesywanie zgadzam się w 100 %.  Trochę nie wierzę w to, że naprawia uszkodzenia we wnętrzu włosów. Ale nie mam mikroskopu i nie jestem w stanie tego sprawdzić. Wizualnie włosy wyglądają na zdrowsze. Są wygładzone i miękkie w dotyku. Niestety po uplywie czasu musiałabym psiknąć odżywką ponownie, ponieważ po jakimś czasie efekt znika. Zdrowe końcówki wyglądają na jeszcze zdrowsze, z tymi po przejściach bywa różnie, ale na pewno wizualnie stan się poprawia.

7 olei, które występują w produkcie: (po części opis skopiowany z wizażu)
-Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy (ochrona końcówek)
-Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej macadamia (odżywia i wygładza kruche, zniszczone włosy)
-Olea Europea Fruit Oil - oliwa z oliwek
-Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej migdałowy (nadaje połysk, chroni przed słońcem)
-Prunus Armeniaca Kernel Oil - olej z pestek moreli
-Sclerocarya Birrea Seed Oil - olej marula
-Sesamum Indicum Seed Oil - olej sezamowy (?) (idealny do włosów suchych)

Silikony są obecne w tej odżywce, ale nie chcę się całkowicie z nimi rozstawać. Moje koncówki nie są w dobrej kondycji i mam wrażenie, że potrzebują (choćby jeszcze przez jakiś czas) dodatkowych wspomagaczy.

W składzie jest też: (źródło wizaż)
-łagodzący pantenol
-keratyna hydrolizowana - jeden z podstawowych budulców włosa, wg niektórych źródeł substancja ta odbudowuje zniszczone fragmenty i włącza się w strukturę keratyny włosów
-Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin - jedna z pochodnych keratyny
- Lactic Acid - kwas mlekowy, wygładza, domyka łuski włosa
-Polyquaternium-16 - kondycjonuje włosy
-Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein - składnik kondycjonujacy i przeciwdziałający elektryzowaniu się włosów


Odżywka ma bardzo ładny, delikatny zapach. Zapakowana jest w buteleczkę z atomizerem. Jest dwufazowa- nie wiem co jest w poszczególnych fazach, ale pewnie ta która opada to cięższe olejki. Przed użyciem należy ją wstrząsnąć, aby wymieszać razem warstwy. Zdjęcie które przedstawiłam wam jako pierwsze pokazuje jak wygląda rozmieszana odżywka. Jedynie do góry tworzy się pianka, reszta jest połączona i ma mleczno-żółty kolor. Poniżej zdjęcie przedstawiające oddzielone od siebie fazy (biała i żółta). Do góry wciąż obecna jest pianka, ponieważ składniki jeszcze nie zdążyły sie rozdzielić, ale z czasem spokojnego stania na półce pianka znika.




Przepraszam, że recenzja tego kosmetyku nie jest w 100 % "moja" i że parę informacji musiałam skopiować. Ale jeśli chodzi o składy kosmetyków (o składniki żywności możecie sie pytać o co chcecie- jestem na dietetyce) to nie jestem za dobra. Poniżej przedstawię wam pełny skład produktu:




 Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Phenoxyethanol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Geraniol, CI 15985, CI 47005.


Co myślicie o tym składzie? Czy jest bezpieczny na dłuższą metę dla naszych włosów, czy to tylko chwyt marketingowy?  Ja osobiście z działania odżywki jestem zadowolona, bo przynajmniej poprawia włosy na poziomie wizualnym i nie obciąża mojej lichej czupryny.