Strony

czwartek, 9 sierpnia 2012

Przypominajka rozdawajka!

    Dziewczyny, już jutro kończy się termin zgłaszania do pierwszego pastelowego rozdania! Zapraszam ostatni raz wszystkie zainteresowane osoby.
Dodatkowo przypominam, że po-prostu-pastelowe mają już swojego fanpaga! 



wtorek, 7 sierpnia 2012

Torebkowe niezbędniki...

     Nie od dziś wiadomo, że kobieca torebka, to otchłań bez dna. Osobiście potrafię mieć w niej tylko jedną rzecz, a i tak czasem mam problem żeby ją znaleźć.  Jednak wbrew pozorom wszystko ma swoje miejsce. Choć znajdą się również rzeczy kompletnie nie wiadomo skąd.
Mimo wszystko każda kobieta ma swoje niezbędniki, które zawsze nosi w swojej torebce bez względu na okoliczności.

Niezbędnik I
Kosmetyczka  Rossman
Bez niej żyć ciężko, bo jestem uzależniona od paru produktów.


Co w niej znajdziemy?
  • krem do rąk - mój ulubieniec, czyli Kozie Mleko z Ziaji. W nieoczekiwanych momentach spostrzegam, że moje ręce wołają o pomoc, tak więc ten kosmetyk muszę mieć zawsze pod ręką. Przydaje się tym bardziej jeśli w torebce mamy jeszcze jeden niezbędnik jakim jest...
  • antybakteryjny żel do rąk z Lado. Opiekuję się dzieckiem i nie wyobrażam sobie nie oczyścić rąk  szczególnie po wyjściu z autobusu (sic!) Przydał się również przy okazji odbywania praktyk szpitalnych. Jest wydajny, kosztował grosze, a moje ramię od razu nie urwie się od jego "ciężaru". 
  • bibułki matujące z Lovely (Wibo). Zamieniłam je z pudrem w kompakcie z Synergena, choć czasem i on gości w mojej kosmetyczce.
  • dezodorant w spray Fa Pink Pasion, mała wersja dostępna w Rossmanie. Komentować chyba nie trzeba =)
  • lusterko Funky Flora z Oriflame. Do kontroli sytuacji.
  • Uniwersalny miodzik z Oriflame. Pisałam o nim kiedyś TU. Jest na serio wielozadaniowy!
  • opakowanie chusteczek nawilżających, których zabrakło na zdjęciu

Niezbędnik II
Oczywiście portfel. Obowiązkowo u mnie w czerwonym kolorze. Nie jest szczególnie cenny, ale ma wartość pamiątkową.

Niezbędnik III
Futerał na okulary wraz ze szmatką i płynem. Od lutego stałam się okularnicą i noszenie go jest już moim przymusem. Nadal oryginalny, czarny bez wyrazu, ale z solidnym zamknięciem.

Niezbędnik III
Słuchawki. Tłumaczyć trzeba? Chyba nie... Miałam takie fajne białe z buźką przy końcówkach, ale po tygodniu się popsuły. Za mocno machałam głową, czy jak? =D

Niezbędnik IV
Książka. Aktualnie Agatha Raisin i wredny weterynarz. Kryminał, ale osobiście nie polecam. Wolę klasyków w tej dziedzinie. Ale kupiłam kolejną część, bo kompletnie nie mam co czytać
Lubię się zaszyć na przystanku/w autobusie w swój hermetyczny światek. Czasem tylko trochę się wstydzę kiedy uświadamiam sobie, że robie dziwne miny, lub niekontrolowanie wybucham śmiechem =)

Niezbędnik V
Świnka? Mały bonus czyli moja torba na zakupy. Śliczny, różowy ryjek bez którego shopping już nie jest taki fajny.

Kluczy brak. Obawiałam się, że się nie zmieszczą w kadrze. Taki mały ze mnie klucznik.

A co jest waszym niezbędnikiem? Uważacie, że mit o kobiecych torebkach to cała prawda? Koniecznie napiszcie!
Przypominam o rozdaniu! Zostały tylko 3 dni... 




niedziela, 5 sierpnia 2012

Włosowa aktualizacja- lipiec

  Ojojoj, aż boję się co powiecie. Bardzo, ale to bardzo zaniedbałam pielęgnację w lipcu i moje włosy chyba szybko nie dojdą do siebie. Byłam przez 2 tygodnie w rodzinnym miasteczku, czekała nas przeprowadzka, a teraz jestem chora. To wszystko sprawiło, że nie miałam czasu zadbać o swoje włosy jak zawsze. Dodatkowo prostowałam 2 razy i suszyłam gorącym powietrzem...
No ale post być musi, żeby się zmobilizować w sierpniu. A muszę, ponieważ jeszcze nigdy nie było tak źle z wypadaniem włosów u mnie. Przed 15 sierpnia będę miała dwa dni urlopu, więc pobiegnę na badania krwi. Coś musi być nie tak...albo się sama nakręcam?
Na dodatek zaczęły się rozdwajać i chyba będzie trzeba je podciąć może nawet o 5 cm... ale to tyle czasu czekania na przyrost! Nie podoba mi się także kształt czupryny, spróbujemy coś z fryzjerką wykombinować.
Aż się płakać chce =( Widać już jak jest ich mało...


Przeprowadziliśmy się, mamy bardziej oświetlone mieszkanie, więc jakość zdjęć jest od razu inna.

Plan lipcowy:
  • mycie co 3-4 dni
  • Amla - na 3-4h przed myciem włosów (użyta tylko przy paru myciach)
  • szampon- Babydream, Green Pharmacy do włosów przetłuszczających się, olejek do kąpieli z Isany
  • maska: L'biotica Biowax - zielona do włosów suchych i zniszczonych (raz) , Isana z olejkiem z babasu (2-3 razy), 
  • henna w kremie Delia (ostatni raz, kończę już z tym)
  • od czasu do czasu  Gliss Kur 7 Oil (rzadko), zaczęłam stosować Biosilk na końcówki
  • wcierka: Radical
  • dodatkowo piję pokrzywę i zielona herbatę oraz biorę Mega Krzem (tabletki po długiej przerwie wróciły z powodu nietolerancji żołądka i myślałam, że to od nich)
  • + wszystkie niekosmetyczne sposoby opisane TU (nie licząc wpadek opisanych we wstępie)



Jak zmienić granicę między płytką paznokcia a wolnym brzegiem?

   Teraz się przyznajcie, która w dzieciństwie obgryzała pazurki? Nawyk ciężko pokonać, a walka o piękną płytkę to często droga przez mękę. Paznokcie często są osłabione i szybko pękają. Rosną wolniej, a to nie sprzyja zaprzestaniu obgryzania.
Ja przestałam w gimnazjum, ale białą część udało mi się zapuścić dopiero w II klasie liceum. Była ona na prawdę długa, często dłuższa od płytki, ale brakowało jej kształtu. Piłowałam je przeważnie na migdał i mimo wszystko szybko się łamały. Potem nastąpił znów czas kruszenia i nie mogłam tego niczym zniwelować. W końcu zmieniłam zasadę piłowania paznokci i tym razem nadawałam im kształt kwadratu. I ot nagle przestały się łamać! Rosły i rosły, ale dla mnie efekty nie były zadowalające. Dlaczego? Stała część paznokcia była niekiedy krótsza od wolnego brzegu i bez kryjącego lakieru, nie wyglądało to fajnie.

źródło:  fryzurki.blogbox.pl

Jakiś czas temu odkryłam (eureka!), że jeśli nie będę wpychać skórki pod paznokcie płytka stanie się coraz dłuższa, a granica w końcu przesunie się w stronę opuszka. Ich kształt zrobił się bardziej kwadratowy, bo wcześniej biała część nachodziła na wały boczne. 
I faktycznie płytka paznokcia powolutku robi się coraz dłuższa. Jest bo bardzo żmudny proces, ponieważ zarastająca skórka pod paznokciem jest bardzo delikatna i łatwo ją znowu wsunąć w głąb paznokcia. Kolejny raz w moim poście pojawi się słowo CIERPLIWOŚĆ. Jest nam potrzebna, jeśli chcemy zawalczyć o piękno naszych pazurków. Jeśli je czyścimy musimy to robić bardzo delikatnie, nie wkładać jednego paznokietka pod drugi i czekać na efekty =)
Aby was trochę zmobilizować i dać wam motywację, pokaże wam stan moich dłoni na dzień dzisiejszy. Najpierw wyobraźcie sobie dłonie osoby, która jest maniakalną "obgryzaczką"- nie mam zdjęcia przed.


Pierwszy raz jestem bardzo zadowolona z wyglądu moich dłoni, Co prawda przede mną jeszcze długa droga, ponieważ w parze z niszczeniem paznokci szło zadzieranie skórek =/ Do dziś nie mogę się opanować, a palce na końcach są delikatnie zaczerwienione. Nie jest to jednak stan, który był choćby rok temu, dlatego  w końcu nie wstydzę się wam pokazać publicznie moich dłoni =) A czeka na was tyle manicure do pokazania!

Co aktualnie pomaga mi zwiększać obszar płytki? Wychwalana odżywka Eveline 8w1. Chciałoby się aż zaśpiewać "Where have you been all my life"?  Jestem w trakcie trzeciego etapu nakładania warstw, dziś czeka mnie zmywanie, a ja już widzę ogromną różnicę. Paznokcie się nie łamią, są o wiele twardsze, a ja czuję, że skórka zarasta się odrobinkę szybciej.  Cieszę się jak dziecko =)


A to wszystko dzięki wam! Dlaczego? Zazdrościłam wam pięknych paznokci i tego, że możecie pokazywać bez oporów nowe mani.  Zawzięłam się w sobie, przestałam wręcz natychmiast zadzierać skórki, kupiłam odpowiednie preparaty do ich odsuwania. W kolejnym poście poświęconym pazurkom pokażę Wam piękny róż z Safari z firmy Quiz Cosmetics. W końcu mogę!


środa, 1 sierpnia 2012

Prosta kreska, trudna kreska?

      Niepozorna kreska na kobiecych oczach dodaje charakteru, powabu, a w połączeniu z klasyczną czerwienią dodaje seksapilu. Od lat czaruje i co sezon wita nas w nowym wydaniu. 
Lato 2012 pozwala nam na szaleństwo kolorów, ale nadal wiele kobiet ma problem z równym namalowaniem kreski w klasycznej wersji.
Wbrew pozorom ów makijaż nadaje się nie tylko dla posiadaczek pięknych, dużych oczu. Małe oczy można optycznie powiększyć, ale pamiętając, że na grubą krechę już sobie pozwolić nie możemy (niestety ja się do tego nie stosuję =p). 

Kreskę najlepiej malować jednym płynnym ruchem, trzymając pędzelek równolegle do krawędzi powieki. Na potrzeby osób początkujących przedstawiam wam wersję dla raczkujących...

Mój eye liner, który służy mi od lat (oczywiście nie to samo opakowanie) to kosmetyk z Wibo. Kiedy zaczynałam moją przygodę z kreskami, były one o wiele tańsze, ale sentyment i fakt, że potrafię się nim obsługiwać nie zmienia mojego wyboru. 

Krok I
Zaczynając makijaż najlepiej zacząć od środka oka kierując się do wewnętrznego kącika.


Krok II
Dla początkujących polecam metodę "kropkową". Ich ilość zależna jest od waszych umiejętności i musicie same wybrać jak jest wam najwygodniej. Ja drugą kropkę narysowałam po środku między pierwszą, a ostatnią, która znajduję się na samym końcu powieki w miejscu gdzie będę wyciągać jaskółkę.

Następnie punkty łączymy ze sobą, starając się robić to sprawnie. Im dłużej będziemy to robić, tym większa szansa, że coś rozmażemy. Robię to na oku otwartym, ponieważ gdy je zamknę, powieka drży, co uniemożliwia mi narysowanie prostej kreski. Niestety bardzo często "upaćkam" sobie wtedy rzęsy, ale da się to naprawić. Wy na początek możecie powiekę naciągnąć palcem, ale nie radzę tego robić nałogowo- chyba, że chcecie zbyt wcześnie dorobić się zmarszczek ^^.



Krok III
Jak daleko do wewnętrznego kącika pociągniecie kreskę zależy tylko od tego jak będziecie się najlepiej czuły. Ten moment w zasadzie jest najłatwiejszy w wykonaniu makijażu, pamiętajmy jednak, że jeśli chcemy mieć kreskę na całej powiece rozdzielmy sobie malowanie jej od środka na etapy. 
Początek powinien być cieńszy niż zakończenie przy jaskółce. 
I tu w zasadzie można by zakończyć nasze malowanie, ale...

 Krok IV
... kreskę możemy jeszcze wyciągnąć ku górze, przy zewnętrznym kąciku. Z pewnością dodaje ona zmysłowości, ale jeśli namalujemy ją zbyt nisko, nasze oczy mogą wyglądać na zmęczone.
I tu w zasadzie także moglibyśmy zakończyć, ale...


Krok V
...klap. Mam opadającą powiekę. Dlatego kreskę maluję do samego końca, ewentualnie zostawiam ją przy środku jak przy kroku II. Jeśli ktoś również ma ten problem nie polecam od razu otwierać oczu, inaczej wszystko się nam odbije od powieki.
Na ostatnim zdjęciu uniosłam brew, żeby pokazać wam końcowy efekt i pomalowałam delikatnie rzęsy.


I co? Nie taki diabeł straszny? Pamiętajcie, do idealnej kreski trzeba dużo ćwiczyć i przede wszystkim uczyć się na błędach. Cierpliwość to główna domena tego makijażu. Ja na początku swojej przygody malowałam tylko cieniutką kreskę w miejscu jaskółki, a w miarę upływu czasu ciągnęłam ją coraz dalej i robiłam ją coraz grubszą. W liceum byłam na tyle dziwna, ze liner nakładałam również na dolną powiekę, więc wyglądałam dość karykaturalnie, ale mnie się to podobało. Tym bardziej, że jako jedna z pierwszych w tym czasie zaczęłam nosić na oku (oczywiście nie licząc dołu) ulubiony makijaż Audrey Hepburn. 


Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość... Trzymam za was kciuki!!!









niedziela, 29 lipca 2012

Techniczne SOS update

   Haha, naprawiłam =D Dla tych którzy nie widzą o co chodzi odsyłam do poprzedniej notki.
Dziewczyny, jak wam się pokaże przy dodawaniu bloga do obserwowanych, że nie macie zdjęcia ani nazwy, jest sposób na rozwiązanie tego problemu i wcale nie trzeba czekać na zmianę humorów blogspota!
Zrobiłam to całkiem przypadkowo, ale postanowiłam pomóc i wam!

Jeśli uda wam się zalogować i dodać bloga do obserwowanych, ale mimo wszystko nie widzicie siebie, ale puste okienko bez zdjęcia i brakuje waszej nazwy (ja na zrzucie już mam problem rozwiązany) wystarczy, że klikniecie w OPCJE i wybierzecie USTAWIENIA WITRYNY

Tak Maxi A., to twoi obserwatorzy =D
Pojawi wam się następujące okienko. Klikacie w EDYTUJ PROFIL BLOGGER i po prostu zapisujecie swoje wcześniejsze ustawienia.


 Kochani, problem rozwiązał się od razu, na witrynach gdzie wcześniej próbowałam się zalogować w końcu widnieję jako Ja, a nie anonimowy użytkownik =)
Dajcie znać czy się sprawdziło =)

Zapraszam tez do poprzedniej notki z OOTD weselnym oraz wzięcia udziału w rozdaniu które trwa do 10 sierpnia.


Weselny OOTD

   Przełom czerwca i lipca, ogromny upał i wielkie wydarzenie. Obiecałam wam miesiąc temu, że dodam weselne OOTD, ale po ślubie zastanawiałam się czy to ma sens. Nie zrobiłam zdjęć ukazujących strój i makijaż, a te które mam nie pasują chyba na tę notkę. Było niesamowicie gorąco, sala nie była klimatyzowana więc z góry uprzedzam, przepraszam za wygląd.

Dzień I
fryzura: gładki kok, bez niczego co latałoby mi wokół twarzy, zbyt długa już grzywka została podkręcona i pospinana. Parę dni wcześniej włosy zafarbowałam henną w kremie firmy Delia
makijaż:czarna kreska zakończona jaskółką, oko delikatnie wyblendowane cieniami.
dodatki: kolia z Allegro zrobiła się pod koniec wesela brzydka, z powodu upałów pocili się wszyscy niesamowicie, a obcierana przez szyję kolia straciła kolor, stała się szaroniebieska i pobrudziła mi skórę =( Branzoletki z zestawu kupionego w Rossmanie, również złote. Kolczyki złoto-czarne, delikatne.
Sukienka: różowa, zwiewna, z asymetrycznym dołem, który nie został ujęty, kupiona na targu. Niestety później musiałam się przebrać. Jak już pisałam, ze wszystkich się dosłownie lało...

buty: Tamaris




Dzień II 
fryzura: rozpuszczone, pofalowane włosy
makijaż: podobny do tego ze ślubu
dodatki: brak
sukienka: miętowa, prosta, z czarnym paskiem z kokardką, kupiona w małym sklepie
buty: te same co na ślubie: Tamaris


Bonus: bez podkładu (spłynął) za to w wianku, który ozdabiał świeczniki... =D


Jak widzicie, lubię proste kroje, sukienki bez dekoltów, nie pokazujące ramion. W nich się najlepiej czuję, a mogę pokazać troszkę nóg, choć z długością tutaj też nie zaszalałam. Pierwsza sukienka jak już wspomniałam była asymetryczna, przód był krótszy, i świetnie eksponował nóżki, mimo wszystko jednak była elegancka. =) Żałuję, że nie mam lepszych zdjęć, cały czas o nich myślałam, a przyszło co do czego to już nie było na nie czasu. 

Mimo upałów wybawiłam się niesamowicie, ale mam nadzieję, że na ten rok to koniec dużych imprez.